<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Historie porodu domowego - Położna Ewa Mazurkiewicz</title>
	<atom:link href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/historie-porodu-domowego/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historie-porodu-domowego/</link>
	<description>Prywatna opieka położnej Wrocław i okolice</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Jan 2023 12:58:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>
	<item>
		<title>Historia porodu domowego napisana przez Paulinę</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-napisana-przez-pauline-2/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-napisana-przez-pauline-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:58:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1563</guid>

					<description><![CDATA[<p>To nie był łatwy poród. Wymagał od Pauliny, Dawida, Mieszka i mnie mnóstwa cierpliwości. Wiem, że było warto. Jestem wdzięczna za to, że mogę być częścią tej historii. Przeczytajcie historię pierwszego porodu Pauliny. Mieszko, 23.04.2021, 22:13, 3170 g, 48 cm ,,Wcale nie od początku ciąży byłam pewna, że chcę i chcemy urodzić w domu. Byłam bliższa domu narodzin albo rodzenia&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-napisana-przez-pauline-2/">Historia porodu domowego napisana przez Paulinę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a">
<div dir="auto">To nie był łatwy poród. Wymagał od Pauliny, Dawida, Mieszka i mnie mnóstwa cierpliwości. Wiem, że było warto. Jestem wdzięczna za to, że mogę być częścią tej historii.</div>
<div dir="auto">Przeczytajcie historię pierwszego porodu Pauliny.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Mieszko, 23.04.2021, 22:13, 3170 g, 48 cm</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">,,Wcale nie od początku ciąży byłam pewna, że chcę i chcemy urodzić w domu. Byłam bliższa domu narodzin albo rodzenia w szpitalu z jedną położną i koniecznie w miejscu, w którym byłby dostęp do basenu. W mojej głowie woda była nieodłącznym elementem mojego wyobrażenia o porodzie. Ta decyzja długo pracowała i we mnie, i w moim partnerze &#8211; Dawidzie. Mieliśmy dużo rozmów o tym, czego się boimy, jak sobie wyobrażamy ten moment przywitania Mieszka, czego życzymy sobie i jemu. Nawet próbowałam dodzwonić się do położnej w szpitalu, ale (o losie!) albo nie mogła rozmawiać, albo nie odbierała. I w końcu miałam w sobie klarowność &#8211; wszystkie znaki na niebie, a przede wszystkim &#8211; moja wewnętrzna intuicja i mądrość mówią mi, że chcemy być wszyscy razem w domu od momentu, kiedy nasz Synek weźmie pierwszy oddech. Od razu zadzwoniłam do polecanej przez wiele znajomych Mam położnej Ewy i od pierwszej chwili czułam, że nie potrzebuję szukać nikogo innego. Spokój w głosie Ewy, ale też takie szczere zainteresowanie i chęć bycia częścią naszej historii porodowej dały mi jasność, że to jest właśnie Kobieta, od której dostanę to, czego będzie mi potrzeba. Udało nam się spotkać na Skype, potem na żywo w moim domu. To było dla mnie o tyle ważne, że dom dzielimy też z 11-miesięczną, nieco szaloną suczką Freyą i dwoma kotami &#8211; Bazylem i Małą, i oni też byli częścią tej historii. Po wszystkich pozytywnych badaniach była już pewność &#8211; rodzimy w domu!</div>
<div dir="auto">Już będąc w 38 tygodniu nie czułam, że poród może nadejść przed terminem. Pamiętam nawet, jak w środę 21 kwietnia wychodziłam na spotkanie i zatrzymała mnie sąsiadka, pytając, kiedy Maluch przyjdzie na świat. Ze śmiechem odpowiedziałam „Lada dzień!” i dziarsko pospacerowałam na spotkanie. Tego samego dnia zobaczyłam się też z jedną z Mam z kręgu Kobiet, które poznałam w trakcie ciąży. I czuję, że przebywanie z nią, a przede wszystkim &#8211; trzymanie na rękach jej 2-miesięcznego wtedy Synka spowodowały, że moje hormony po prostu ruszyły.</div>
<div dir="auto">W czwartek rano obudziłam się z pierwszymi skurczami. Ależ mnie to zaskoczyło! Nie byłam od początku pewna, że to już początek akcji, ale zaczęłam się przyglądać swojemu ciału. Skurcze były już dość częste i z ciekawości ściągnęłam aplikację do ich liczenia. Okazały się nawet, że były dość regularne! Zadzwoniłam do Ewy i pamiętam, że powiedziała „Cudownie, w takim razie niedługo się widzimy!”. I pamiętam też swoją radość i jednocześnie wielką niepewność &#8211; co to znaczy „niedługo”? To jest dzień, godzina, tydzień? Tego dnia Dawid poszedł jeszcze do pracy, a jak wrócił po 14 &#8211; skurcze dalej regularnie trwały. Udało nam się zjeść lody, obejrzeć film. Przy kilku skurczach miałam wrażenie, że to już naprawdę mocne doznanie. Szybko odkryłam, że najlepsze dopiero przede mną!</div>
<div dir="auto">Wieczorem i w nocy skurcze nieco narosły. Byłam mocno podekscytowana i nie byłam w stanie położyć się spać. Dawid bardzo starał się być ze mną i wspierać, ale wieczorem zafundował sobie solidny trening i po prostu odpływał. Bardzo to było dla mnie urocze widzieć, jak z całych sił się stara, a jednocześnie powieki same mu opadają. A ja czułam, że mam się dobrze w tych skurczach, że płynę w nich, umiem się wyłączyć i po prostu w nich oddychać. W nocy poczułam też chęć malowania tuszem. Zapaliłam świeczki w kuchni i intuicyjnie malowałam błękitno-srebrno-czarne obrazy. Ciągle też zastanawiałam się, kiedy zadzwonić do Ewy, kiedy to już jest „ta” chwila. Dotrwałam do 5 rano i zadzwoniłam. Ewa z troską zapytała, czy w ogóle spałam i poleciła spróbować się położyć. Nie było to proste zadanie, ale wróciłam do sypialni i próbowałam odpłynąć między skurczami. Przysnęłam na dwie godziny, potem koło 8 znów na dwie. Od piątkowego poranka skurcze zdecydowanie nasiliły się. O dziwo nie były tak regularne jak w czwartek, ale zdecydowanie intensywniejsze. I mam wrażenie, że od 10 zaczynałam coraz bardziej znikać w swoim świecie porodowym. Budził się we mnie tylko znów ten niepokój i niepewność, kiedy mogę zadzwonić do Ewy. O 13 zapytałam Mamy z kręgu, kiedy ona zdecydowała się zadzwonić po położną i jej prosta i tak oczywista rada, że jeśli czuję, że jej obecność mnie uspokoi, żebym dzwoniła. Telefon wykonał jednak Dawid, bo mnie już trudno było mówić. Rozmowę zaczął „Czy mogłabyś przyjechać, bo Paulina nie wygląda za dobrze…”, z czego śmiejemy się do dziś.</div>
<div dir="auto">Ewa była niebawem u nas. Przyszła z całym swoim światłem, spokojem i ciepłem. Ulokowała się w fotelu, który był jej tronem przez cały czas porodu (a teraz jest moim tronem karmienia). Zbadała rozwarcie &#8211; 5 cm. I nawet wydało mi się to już sporo, choć Ewy obliczenia, że centymetr na godzinę, więc jeszcze z 5 godzinek były dla mnie szokiem. Jeszcze tak długo? Chwilę odetchnęłam i znów odpłynęłam w swój świat. Mam przebłyski z tego czasu, jak Ewa zawiązała chustę do podtrzymywania się w czasie skurczu, jak podpowiadała różne pozycje. Jak Freya ciągle sprawdzała, czy mam się dobrze. Jak Dawid i Ewa jedli zupę, robili sobie herbatę. Jak szukali tetry. Jak Dawid był ciągle przy mnie, dawał wodę, czekoladę, przytulał, głaskał, masował, podtrzymywał. A ja, nie czując zupełnie upływu czasu, płynęłam w tym, co przynosiło mi ciało. Po 4 godzinach Ewa zapytała, czy chcę zbadać rozwarcie. Miałam w sobie dużo ciekawości, a jednocześnie obawę &#8211; co jeśli to będzie dopiero 7 cm? Po badaniu okazało się, że jest już pełne rozwarcie! Poczułam, że nieco zmienia się energia.</div>
<div dir="auto">Dawid zaczął napełniać basen wodą, zaczęło się robić ciemniej i przytulniej. Nawet w przypływie świadomości zmieniłam playlistę z kobiecej na moje kochane hang drumy. I dalej płynęłam, nie czując upływu czasu, tylko starając się odnaleźć w tych nowych skurczach partych. Ewa proponowała różne pozycje, aż w końcu na kucaka w oparciu o Dawida pękły mi wody. Byłam zdziwiona, że naprawdę chlusnęły po podłodze. I zaraz potem weszłam do basenu. Dalej nie byłam w stanie w „tam i wtedy” ocenić, ile byłam w basenie. Próbowaliśmy w różnych pozycjach, był też ze mną Dawid w środku. Aż w pewnym momencie (teraz wiem, że po około godzinie) Ewa zaprosiła mnie, żebym na chwilę wyszła, żebyśmy znalazły inne ułożenia dla mojego ciała. I co rusz byłam na kucaka, na czworaka, na boku. Ewa ciągle badała tętno Maluszka, Dawid był obok i bez ustanku mnie wspierał. Na ten moment zamknęliśmy Freyę za drzwiami, bo jej chęć wtykania wszędzie nosa i sprawdzania, czy na pewno mam się dobrze była teraz zbyt intensywna. W pewnym momencie poczułam, że opadam z sił. Miałam wrażenie, że trwało to tak długo i że byłam tak blisko, a Mały dalej nie chciał wyjść na świat. Udało już się nawet zobaczyć główkę, ale przy skurczach partych, które miałam wrażenie, że słabły i zanikały, jego główka wychodziła na świat, a potem znów się chowała. Czasami miałam wrażenie, że to się nie skoczy, że nie dam rady go urodzić. Przez dłuższy czas zmieniałam pozycje z jego główką w połowie widoczną w kroczu i to było bardzo intensywne doznanie. I coraz częściej wydobywałam z siebie przy skurczach takie słabe, ale dobitne „nie”. To było „nie” o braku sił, o niewiedzy, jak spotkać się ze swoim synkiem, o wołaniu o pomoc, o potrzebie wsparcia, o strachu przed szpitalem. Aż w końcu Ewa powiedziała, żebym położyła się na plecach, podciągnęła nogi pod brodę. Przyszedł szybko skurcz i ten jeden wystarczył, żeby Mieszko dosłownie wystrzelił ze mnie. Nawet się nie obrócił po wydobyciu głowy na świat, po prostu cały wyskoczył ze mnie, jakby sam nie mógł już się doczekać, ale coś go jednak trzymało w środku. Okazało się, że ta faza trwała 3,5 godziny, także moje zmęczenie było w pełni uzasadnione!</div>
<div dir="auto">Ewa od razu położyła mi go na brzuchu, Dawid był przytulony za mną. On płakał cicho, a ja poczułam, że wytrzymałabym wszystko dla tego momentu spotkania się ze swoim dzieckiem skóra do skóry, że mogę wszystko! Mieszko nie zapłakał, wydał z siebie spokojny dźwięk i ciekawie otwierał oczy. Był taki bezbronny, a jednocześnie w takiej mocy decydowania o sobie. Był naszym połączeniem, a jednocześnie już w pełni samym sobą.</div>
<div dir="auto">Prawie zapomniałam, że zostało jeszcze łożysko do urodzenia! Ewa zapytała, czy czuję jakieś skurcze, ale nic takiego we mnie już nie zostało, wszystkie oddałam Mieszkowi. Dostałam od niej oksytocynę, bo jak stwierdziła &#8211; „Zasłużyłam”. I okazało się, że moje łożysko było wielopłatowe, w kształcie serca. Ewa robiła zdjęcia, wysyłała do swoich znajomych położnych, bo nigdy czegoś takiego nie widziała. Potem już na spokojnie rozmawialiśmy o tym, że Ewa nie chciała zabierać nas do szpitala, że ciągle proponowała nowe pozycje, żeby nam ułatwić poród, że Mieszko w wodzie miał niższe tętno, dlatego zmiana pozycji, że przygotowała się na cięcie krocza, bo miałam bardzo spięte mięśnie (mimo treningów!), ale w końcu nawet nie pękło. I poczułam tak dużą wdzięczność za nią i za jej mądrość, spokój, a jednocześnie podziw do ilości niełatwych decyzji, które podejmowała co chwilę. Czułam też ogromną wdzięczność do swojego partnera, który był ze mną bez żadnego zawahania, który drżącym głosem wołał „Kochanie, już go widać, już zaraz będzie z nami!”, który do tej pory jest tak swobodny, piękny w swojej nowej roli taty i nieustannie wspierający. I czułam też wdzięczność za naszą decyzję porodu w domu. Dzięki niej czułam się ogromnie bezpiecznie, komfortowo i przytulnie. Bardzo się cieszę, że Mieszko mógł swój pierwszy pewnie dość niewyraźny i ledwo widoczny obraz sklecić z naszego domku.</div>
<div dir="auto">Kobiety, mamy w sobie tak niesamowitą moc. Mamy tyle piękna, łagodności i siły jednocześnie. Cieszę się, że mogłam tego doświadczyć i sama siebie przekonać, że mogę wszystko.</div>
<div dir="auto"></div>
<div dir="auto">P.S. Zawsze dziwiłam się, dlaczego Kobiety tak późno publikują swoje historie porodowe &#8211; czasem miesiąc, nawet dużo więcej po porodzie. I abstrahując już od emocji, które teraz rozumiem, że muszą opaść i uspokoić się, to 6 tygodni z moim Maluchem już mi pozwala poczuć, że spisanie tak długiej historii z uważnością i spokojem jest po prostu wyzwaniem. Dużo wdzięczności za wszystkie Was, które się tego podjęły!&#8221;</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-napisana-przez-pauline-2/">Historia porodu domowego napisana przez Paulinę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-napisana-przez-pauline-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wprowadzanie matek w poczucie winy</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/wprowadzanie-matek-w-poczucie-winy/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/wprowadzanie-matek-w-poczucie-winy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:52:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1560</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ten temat krąży ostatnio wokół mnie niemal nieustannie. Codziennie rozmawiam z kobietami na temat ich doświadczeń okołoporodowych. Tych związanych z ciąża, porodem i później noworodkiem. O przemocowej komunikacji, której celem jest zastraszenie matki i spowodowanie by ta zgodziła się na określone procedury lub dostosowała swoje zachowanie do tego co w danym momencie odpowiada personelowi medycznemu słyszę w każdym tygodniu mojej&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/wprowadzanie-matek-w-poczucie-winy/">Wprowadzanie matek w poczucie winy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Ten temat krąży ostatnio wokół mnie niemal nieustannie. Codziennie rozmawiam z kobietami na temat ich doświadczeń okołoporodowych. Tych związanych z ciąża, porodem i później noworodkiem.</div>
<div dir="auto">O przemocowej komunikacji, której celem jest zastraszenie matki i spowodowanie by ta zgodziła się na określone procedury lub dostosowała swoje zachowanie do tego co w danym momencie odpowiada personelowi medycznemu słyszę w każdym tygodniu mojej pracy. Nawet jeśli jest to tylko jedna kobieta, która ma takie doświadczenia to jest to o jedna kobietę za dużo!</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">I tutaj na przykład:</div>
<div dir="auto">&#8211; „Niech pani tak nie krzyczy!!! Udusi pani swoje dziecko” &#8211; w trakcie fazy parcia na sali porodowej.</div>
<div dir="auto">&#8211; „To trzeba dokarmiać! Zagłodzi Pani swoje dziecko!” &#8211; na oddziale położniczym w pierwszej dobie.</div>
<div dir="auto">&#8211; „Nie poroniłaby pani, gdyby się bardziej oszczędzała” (&#8230;)</div>
<div dir="auto">To teraz szybkie sprostowanie:</div>
<div dir="auto">&#8211; Niskie dźwięki wydawane w czasie porodu pomagają kobiecie urodzić dziecko. Jeśli ktoś zwraca Ci uwagę, ze masz być cicho w czasie porodu to nie robi tego dlatego, ze w ten sposób możesz skrzywdzić własne dziecko.</div>
<div dir="auto">&#8211; Dokarmianie noworodka to szeroki temat. Tutaj należy przeanalizować wiele czynników, natomiast sugerowanie matce ze chce by jej dziecko było niedożywione jest nie na miejscu.</div>
<div dir="auto">&#8211; Nawet co trzecia kobieta doświadczyła utraty ciazy! Wpędzanie ich w wyrzuty sumienie jest dla mnie okropne. Tym bardziej, ze zazwyczaj każda z nich rozmyśla nad tym „co by było gdyby”.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Dlaczego o tym pisze? Bo chciałabym żebyśmy my kobiety były silniejsze! I my jako matki, by powiedzieć STOP. Proszę tak do mnie nie mówić. Pamiętajcie, ze to komunikaty mogą nie być w ogóle o Was, ale o osobach, które je do Was kierują.</div>
<div dir="auto">A co możemy zrobić my &#8211; położne? Wspierać się! Wspierać siebie i kobiety. Pomyśleć o tym, co można powiedzieć, aby w takiej trudnej sytuacji otulić i podopieczna i siebie. Zareagować, gdy widzimy, ze ktoś zachowuje się niestosowanie. Stopień odpowiedzialności w naszej pracy jest OGROMNY. Ale to nigdy nie usprawiedliwia przemocowej komunikacji.</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/wprowadzanie-matek-w-poczucie-winy/">Wprowadzanie matek w poczucie winy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/wprowadzanie-matek-w-poczucie-winy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szymon &#8211; czwarty syn w rodzinie!</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/szymon-czwarty-syn-w-rodzinie/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/szymon-czwarty-syn-w-rodzinie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:50:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1557</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wyobrażacie sobie jaka w tym domu rządzi ekipa? Pewnego piątkowego poranka odebrałam telefon od M. „Ewa, zaczęło się!” W ciągu 30min byłam na miejscu. W drzwiach mijam się z mężem M., wychodzi do pracy. Przyjeżdża za to siostra rodzącej i jest z nami przez cały czas trwania porodu. Szybkie badanie i mamy 6-7cm. M. chodzi w przerwach między skurczami, na&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/szymon-czwarty-syn-w-rodzinie/">Szymon &#8211; czwarty syn w rodzinie!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a">
<div dir="auto">Wyobrażacie sobie jaka w tym domu rządzi ekipa?</div>
<div dir="auto"></div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Pewnego piątkowego poranka odebrałam telefon od M. „Ewa, zaczęło się!” W ciągu 30min byłam na miejscu. W drzwiach mijam się z mężem M., wychodzi do pracy. Przyjeżdża za to siostra rodzącej i jest z nami przez cały czas trwania porodu.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Szybkie badanie i mamy 6-7cm. M. chodzi w przerwach między skurczami, na skurczu klęka, a ja masuje jej plecy. Jest coraz intensywniej. Zaczynam lać wodę do wanny i przenosimy się do łazienki. Tam spędzamy trochę czasu. Woda i moja kompresja miednicy łagodzi ból u M. Widzę, że pozycja klęczącą w wannie skutkuje szybkim postępem porodu i za chwile słyszę, ze rozpoczęły się skurcze parte. M. oddycha głęboko, w czasie skurczu pomaga sobie krzykiem otwierając mięśnie dna miednicy. Po chwili ukazuje się główka &#8211; w mechanizmie odwróconym!</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Szymon urodził się twarzyczka w stronę spojenia łonowego swojej mamy / odwrotnie niż większość dzieci. Po chwili całe ciałko wyślizguje się do wody, a ja z zachwytem obserwuje jak z rozłożonymi rączkami płynie w górę, ku powierzchni, ku dłoniom swojej mamy.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Szybciutko pełznie do piersi, a ja mogę zobaczyć zjawisko o nazwie „breast crawl” &#8211; polegające właśnie na tym, ze noworodek odbija się na raczkach i nóżkach w poszukiwaniu sutka mamy. A. &#8211; siostra M. jest z nami cały czas i robi piękne zdjęcia.</div>
<div dir="auto">W wannie rodzimy jeszcze łożysko i M. ląduje w swojej sypialni i w swoim łóżku z Szymonem na brzuchu.</div>
<div dir="auto">My z A. zostawiamy ich samych i idziemy do kuchni. Ja wypełniam dokumenty, a A. szykuje kanapki.</div>
<div dir="auto">Jest ciepło, jest serdecznie, jest radośnie.</div>
<div dir="auto">Jest tak NORMALNIE.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Szymon, urodzony 19.03.2021r.</div>
<div dir="auto">Zdjęcie autorstwa A. Patrzę na Szymona. Zakochana w procesie narodzin i w sposobie jaki zawitał na świat. Chwilo trwaj!</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/szymon-czwarty-syn-w-rodzinie/">Szymon &#8211; czwarty syn w rodzinie!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/szymon-czwarty-syn-w-rodzinie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nieplanowana ciąża</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/nieplanowana-ciaza/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/nieplanowana-ciaza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:47:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1553</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bywają ciąże, które są zaskoczeniem. Bywają dzieci, których rodzice świadomie nie zapraszali na ten świat. Ale są. Tak po prostu jest. Temat nieplanowanej ciąży towarzyszy mi w pracy regularnie. Niesamowite, jak splot różnych sytuacji może sprawić, ze to nowe życie zaistnieje. Bez różnicy, czy para ma 20 lat czy 40, czy to pierwsze dziecko czy kolejne. Emocje bywają trudne. Złość,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/nieplanowana-ciaza/">Nieplanowana ciąża</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a">
<div dir="auto">Bywają ciąże, które są zaskoczeniem. Bywają dzieci, których rodzice świadomie nie zapraszali na ten świat.</div>
<div dir="auto">Ale są. Tak po prostu jest.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Temat nieplanowanej ciąży towarzyszy mi w pracy regularnie. Niesamowite, jak splot różnych sytuacji może sprawić, ze to nowe życie zaistnieje. Bez różnicy, czy para ma 20 lat czy 40, czy to pierwsze dziecko czy kolejne. Emocje bywają trudne. Złość, czasem wręcz wściekłość. Żal&#8230; Porusza mnie fakt, ze w większości tych emocji doświadczają kobiety, czasem nawet bez udziału partnera. To w ich ciele rozwija się nowy człowiek i ich ciało stało się jej/jego domem. To ona będzie musiała urodzić.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Dziś będzie trudna dla mnie historia porodowa. Myślę, że nie tylko dla mnie. Miałam już kilka doświadczeń we wspieraniu kobiet w porodzie, gdy ich myśli i głowa była daleka od chęci posiadania potomstwa.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Poród K. rozkręcał się po woli. Było już 10dni po terminie. Dziewczynka nie spieszyła się na świat. Była czwartym dzieckiem tej pary. Kiedy przyjechałam na wezwanie w domu była trójka starszych dzieci. Biegały, krzyczały &#8211; jak to dzieci. Zauważyłam, ze rodząca ucieka. Ucieka od nich, ale tez ode mnie. Minęło kilka godzin gdy ja bardziej zajmowałam się dziećmi niż rodząca (ogólnie to nie należy do moich zadań, ale jeśli wiem ze kobiecie stworzy to przestrzeń do porodu to jestem na to otwarta) i wtedy poczułam niepokój. Pomyślałam, ze ona ucieka nie tylko przed dziećmi, przede mną ale przede wszystkim PRZED PORODEM. Dzieci potrzebowały uwagi, chciały być w centrum, ale naprawdę w tej przestrzeni to było niemożliwe. Porozmawiałam wiec z mężem K. Powiedziałam mu, ze dobrzy by było, gdyby zajął się dziećmi. Postanowił, ze odwiezie ich do babci. Około 30min zajęło pakowanie towarzystwa i wyszli.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Wtedy poszłam do K. Powiedziałam, ze jestem tu dla niej i chce jej pomoc. Mimo, ze spotkałyśmy się przed porodem to widziałam w niej duży opor w przyjmowaniu ode mnie czegokolwiek. Dziś myślę, że mogła być to obawa przed tym, ze jej nie zrozumiem. Jej i tego co działo się w jej głowie od 9 miesięcy. W czasie naszej porodowej już rozmowy coś się zmieniło. Zapytałam, czy mogę ja dotknąć, zgodziła się. Objęłam ja od tylu i podniosłam brzuch w dłoniach. Dokładnie w tym samym momencie przyszedł skurcz. MOCNY JAK NIGDY WCZEŚNIEJ SKURCZ. K. rozpłakała się bardzo głośno krzycząc : „NIEEEE CHCEEEEE NIE CHCEEEEEEE NIE CHCEEEEEE”. Ja poczułam, jak całe jej ciało opiera się o mnie, jak ten ciężar opuszcza ja i teraz dzielimy go już razem. Przychodzi następny skurcz, K. płacze. Pytam czego chce? „Nic nie chce”. Pytam zatem czego nie chce. I wtedy słyszę z cała wściekłością wypowiedziane : „NIE CHCE JEJ!!!! Nie chce jej rodzic!!!! Wcale jej nie chce!!!!” W tym momencie już wszystko rozumiem. Rozumiem jej ucieczki, rozumiem jej zachowanie, jej niechęć wobec mnie. Delikatnie mówię do niej: „Wiem&#8230; Już teraz wiem&#8230;. Rozumiem Cię. Chce Ci pomoc.” Znowu czuje, jak ogromny ciężar zsuwa się z barków K. Przez moment czuje go w swoim ciele, to uczucie przenika mnie od głowy aż do stop. Wiem, ze jestem w stanie to udźwignąć i ze zaraz urodzimy te dziewczynę. Razem. Mówię do K.: „Pozwól jej wyjść. Ona już tu jest. Nic nie możemy na to poradzić. Ona musi się urodzić.” Przez moment ciszę przeszywa jeszcze jej rozpacz, ale wiem ze już poczuła się bezpiecznie i teraz to się uda. Na kolejnym skurczu klęka oparta o kanapę. Przychodzą jeszcze trzy skurcze, a na czwartym rodzi się główka. Na następnym wyślizguje się na moje ręce ona. Przesuwam ja pod nogami K. i kładę na podkładzie. Mała delikatnie płacze. K. przygląda się dziecku i po chwili bierze je na ręce. Widzę ulgę na jej twarzy. Zrobiła to. Dała radę.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Od naszej rozmowy do urodzenia dziewczynki minęło niecałe 30min. Możliwe, ze gdybym wiedziała wcześniej z czym zmaga się K. mogłabym ja lepiej wesprzeć już od początku. Dlatego tak ważna jest komunikacja! Nawet jeśli temat jest tak trudny&#8230;. Spotykam się z różnymi sytuacjami i wiem, ze czasem nic nie jest takie jak mogłoby się wydawać.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto"></div>
<div dir="auto">Nie bądźcie w tym same. Nawet jeśli wydaje Wam się, ze jesteście &#8211; rozejrzyjcie się, szukajcie wsparcia. Macie prawo do swoich uczuć.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">*Historia opisana za zgoda K.</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/nieplanowana-ciaza/">Nieplanowana ciąża</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/nieplanowana-ciaza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy rodząc w domu muszę mieć basen?</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-rodza%cc%a8c-w-domu-musze%cc%a8-miec-basen/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-rodza%cc%a8c-w-domu-musze%cc%a8-miec-basen/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:36:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1548</guid>

					<description><![CDATA[<p>To pytanie zadaje mi większość mam na pierwszej wizycie dotyczącej planowanego porodu domowego. Odpowiedź brzmi : Nie, nie musisz! Basen nie jest obowiązkowym elementem wyposażenia, ale jeśli bierzesz pod uwagę poród do wody to możesz rozważyć jego zakup lub wypożyczenie. Szczególnie warto wziąć pod uwagę tę opcję, gdy nie masz w łazience wanny. Wiecie, że dzieciaki często rodzą się właśnie&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-rodza%cc%a8c-w-domu-musze%cc%a8-miec-basen/">Czy rodząc w domu muszę mieć basen?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a">
<div dir="auto">To pytanie zadaje mi większość mam na pierwszej wizycie dotyczącej planowanego porodu domowego.</div>
<div dir="auto">Odpowiedź brzmi : Nie, nie musisz! Basen nie jest obowiązkowym elementem wyposażenia, ale jeśli bierzesz pod uwagę poród do wody to możesz rozważyć jego zakup lub wypożyczenie. Szczególnie warto wziąć pod uwagę tę opcję, gdy nie masz w łazience wanny. Wiecie, że dzieciaki często rodzą się właśnie do wanny? Zróbmy więc krótki przegląd opcji jakie mamy w kwestii przygotowania do porodu w wodzie.</div>
<div dir="auto"></div>
<ol>
<li dir="auto">Wypożyczenie profesjonalnego basenu porodowego. Tutaj najpopularniejsze są dwa modele – la bassine i birth pool. Trochę marzy mi się, aby jakiś polski producent wyprodukował nasz rodzimy odpowiednik. @intex_polska co Ty na to? Tutaj wystarczy znaleźć online wypożyczalnie, która oferuje taką usługę. Dużym plusem profesjonalnego basenu jest jego wysokość i stabilność. Kolejnym cały osprzęt wokół – wąż i pompa – przydatna przy sprzątaniu już po. Zdecydowanym minusem jest koszt, wyższy niż w przypadku opcji nr 2.</li>
<li dir="auto">Basen w wydry/Basen w rybki z POMPOWANYM DNEM firmy intex. Prawdziwy mercedes w kategorii budżetowa wersja basenu do porodu. Możecie go dostać już za stówkę. Jest dość stabilny i wygodny. Mniejszy niż profesjonalny, ale nadal komfortowy. Decydując się na tę opcję musisz pomyśleć o tym jak chcesz go napełnić i jak później pozbyć się z niego wody. W jakiś 90% przypadków odbywa się to z użyciem wiadra.</li>
<li dir="auto">Twoja własna wanna. Nic nie trzeba rozkładać, ani przygotowywać. Dolewasz ciepłej wody kiedy chcesz. Minus? Twardo! Baseny porodowe nie bez powodu mają pompowane dno. Kiedy klęczysz przez dłuższy czas komfort użytkowania wanny zdecydowanie spada. Aby rozważać wannę do porodu musi ci być w niej wygodnie. Spróbuj wejść do niej i wypróbować kilka pozycji – klęczącą, kuczną i na boku. Jeśli uznasz, że czujesz się w nich dobrze to może jest to rozwiązanie dla Ciebie.</li>
</ol>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Mam nadzieje, że artykuł pomoże Wam podjąć decyzje <span class="x3nfvp2 x1j61x8r x1fcty0u xdj266r xhhsvwb xat24cr xgzva0m xxymvpz xlup9mm x1kky2od"><img decoding="async" src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/ta8/1.5/16/1f601.png" alt="😁" width="16" height="16" /></span></div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-rodza%cc%a8c-w-domu-musze%cc%a8-miec-basen/">Czy rodząc w domu muszę mieć basen?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-rodza%cc%a8c-w-domu-musze%cc%a8-miec-basen/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Poród domowy Ani oczami położnej</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-domowy-ani-oczami-poloznej/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-domowy-ani-oczami-poloznej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:34:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1545</guid>

					<description><![CDATA[<p>Porod Ani był niesamowitym pokazem kobiecej siły i sprawczości. Mimo planów dotyczących porodu w basenie, chłopczyk postanowił urodzić się w wannie. Przyszedł na świat do wody. Jego przejście było delikatne i spokojne. Kiedy przyjechałam Ania powiedziała, ze czuje parcie. Szybkie badanie i czuje, ze główka dziecka schodzi w dół. Dolewamy wody do wanny, basen stoi pusty &#8211; już nie zdążymy&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-domowy-ani-oczami-poloznej/">Poród domowy Ani oczami położnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div dir="auto">Porod Ani był niesamowitym pokazem kobiecej siły i sprawczości. Mimo planów dotyczących porodu w basenie, chłopczyk postanowił urodzić się w wannie. Przyszedł na świat do wody. Jego przejście było delikatne i spokojne. Kiedy przyjechałam Ania powiedziała, ze czuje parcie. Szybkie badanie i czuje, ze główka dziecka schodzi w dół. Dolewamy wody do wanny, basen stoi pusty &#8211; już nie zdążymy go napełnić. Ja szykuje zestaw do porodu &#8211; kilka niezbędnych narzędzi (w razie czego) i pieluszki tetrowe do zawinięcia Maluszka. Jestem z Ania. Oddycha i rusza się się instynktownie, dokładnie wie co robić. Po chwili w kroczu czuje już główkę. Na kolejnym skurczu rodzi się cała. Czekamy na kolejny skurcz i Antek w całości wypływa do wody. Przesuwam go delikatnie do przodu tak by trafił do rak swojej mamy. Ania bierze go na ręce i wtedy czuje całe morze naturalnej oksytocyny, która wypełnia cały dom! Rodzice witają się z maluchem i celebrują ten moment RAZEM. Spójrzcie na zdjęcie! Po chwili przenosimy się do sypialni i tam już rodzi się łożysko.</div>
<div dir="auto">Dziękuje Wam za zaproszenie mnie do uczestnictwa w Waszym cudzie.</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-domowy-ani-oczami-poloznej/">Poród domowy Ani oczami położnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-domowy-ani-oczami-poloznej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy to już poród?</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-to-juz-porod/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-to-juz-porod/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:30:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1540</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy to już poród? Kiedy właściwie mówimy o początku porodu? Za początek porodu uznajemy moment, w którym kobieta po raz pierwszy zacznie odczuwać regularne skurcze macicy. Można mówić o tym wtedy, gdy pojawiają się one co 10 minut lub częściej i jednocześnie występuje przynajmniej jeden z symptomów: śluzowo-krwista wydzielina (tzw. czop śluzowy) całkowite zgładzenie szyjki macicy; samoistne pęknięcie błon płodowych.&#160;&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-to-juz-porod/">Czy to już poród?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czy to już poród? Kiedy właściwie mówimy o początku porodu?</p>
<p>Za początek porodu uznajemy moment, w którym kobieta po raz pierwszy zacznie odczuwać regularne skurcze macicy. Można mówić o tym wtedy, gdy pojawiają się one co 10 minut lub częściej i jednocześnie występuje przynajmniej jeden z symptomów:</p>
<ul>
<li>śluzowo-krwista wydzielina (tzw. czop śluzowy)</li>
<li>całkowite zgładzenie szyjki macicy;</li>
<li>samoistne pęknięcie błon płodowych.&nbsp;</li>
</ul>
<p>Najważniejsza jest obserwacja czynności skurczowej i rozróżnienie skurczów nienasilajacych się od tych, które się nasilają.<br />
Skurcze, które się nasilają zwiększają swoją intensywność, czas trwania i częstotliwość.<br />
Skurcze, które się nie nasilają pozostają podobne do siebie bez względu na upływający czas. Wówczas mówimy o tzw. okresie przedporodowym, który może z biegiem czasu przejść w utajoną fazę porodu.</p>
<p>Utajona faza porodu to czas, który następuje gdy skurcze macicy występują w sposób w sposób ciągły, nasilający się przy jednoczesnym zgładzaniu i rozwieraniu się szyjki macicy. Kończy się w momencie osiągnięcia rozwarcia 4-5cm.</p>
<p>Obserwacja swojego ciała i czynności skurczowej jest dla kobiety kluczowa pod względem wezwania położnej do porodu lub udania się w odpowiednim momencie do szpitala. Dlatego przede wszystkim sprawdź czy skurcze się nasilają, tzn czy są mocniejsze, dłuższe i częstsze. Jeśli szyjka zacznie się rozwierać zauważysz też obecność śluzowo-krwistej wydzieliny.</p>
<p>Moje podopieczne informują mnie o rozpoczęciu akcji porodowej w momencie wystąpienia regularnej i nasilającej się czynności skurczowej. Jeśli masz skurcze co 3minuty trwające minimum 60 sekund, to Twoja położna powinna się o tym dowiedzieć <span class="x3nfvp2 x1j61x8r x1fcty0u xdj266r xhhsvwb xat24cr xgzva0m xxymvpz xlup9mm x1kky2od"><img decoding="async" src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/ta5/1.5/16/1f642.png" alt="🙂" width="16" height="16" /></span><br />
Zbyt szybki przyjazd do szpitala może się wiązać z nadmiernym stresem i większym ryzykiem interwencji medycznych w trakcie porodu.</p>
<p>Na jakim etapie wezwałyście położną lub udałyście się do szpitala? Czy udało Wam się spędzić jakiś czas porodu w domu?</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-to-juz-porod/">Czy to już poród?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/czy-to-juz-porod/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Historia porodu domowego oczami położnej</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-oczami-poloznej/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-oczami-poloznej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:17:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1537</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do porodu przyjechałam o 4:00 rano. N. siedziała oparta plecami o łóżko. Mąż był bardzo wspierający, pomagał z oddechem i zaznaczał w aplikacji skurcze. Zbadałam N., 7cm rozwarcia szyjki macicy. Tętno maluszka prawidłowe. W badaniu zewnętrznym szacuje masę dziecka na około 4500g. Ostatnie USG pokazuje około 4000g, ale jestem pewna, ze „mała” jest większa. Proponuje N. pozycje stojąca. Chwile chodzi,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-oczami-poloznej/">Historia porodu domowego oczami położnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Do porodu przyjechałam o 4:00 rano. N. siedziała oparta plecami o łóżko. Mąż był bardzo wspierający, pomagał z oddechem i zaznaczał w aplikacji skurcze. Zbadałam N., 7cm rozwarcia szyjki macicy. Tętno maluszka prawidłowe. W badaniu zewnętrznym szacuje masę dziecka na około 4500g. Ostatnie USG pokazuje około 4000g, ale jestem pewna, ze „mała” jest większa. Proponuje N. pozycje stojąca. Chwile chodzi, na skurczu opiera się o komodę. Masuje jej plecy. Mijają 2h, przez jakiś czas jesteśmy w pozycji klęczącej, ale N. jest naprawdę zmęczona. Chce się położyć i spróbować zasnąć. Skurcze słabną, ale nie ustępują zupełnie. Wiem, że prawdopodobnie mamy pełne rozwarcie i ciało N. potrzebuje czasu, żeby przygotować się do parcia. Tętno malucha jest cały czas prawidłowe, N. kładzie się na lewym boku i około 7:00 ja i jej mąż wychodzimy z pokoju i idziemy usiąść w kuchni. N. potrzebuje ciszy, spokoju i odpoczynku. Wcześniej dbamy o to, żeby odpowiednio się nawodniła i zjadła małe śniadanko. Siedzimy razem na dole i około 7:20 słyszymy, ze N. idzie do toalety. Wtedy słyszę TEN dźwięk! Mamy TO! N. prze! A właściwie to jej ciało, skurcze robią to same. Z toalety przenosimy się na dywanik łazienkowy, rozkładam podkłady i N. klęczy. Chwile później widzę worek owodniowy wypełniony czystymi wodami. Na kolejnym skurczu worek pęka. N. oddycha głęboko i pozwala, by skurcz wypierał malutka na świat. Pięknie się rozluźnia, mimo tego, ze nie jest to łatwe. Jeszcze momencik, wspólnie dmuchamy świeczki i rodzi się główka malutkiej wraz z rączka. Na kolejnym skurczu rodzi się całe ciałko. Mam wrażenie, ze trzymam w rękach niemowlę, a nie noworodka. Orientuje się, ze to naprawdę duży bobas! Podaje go między nogami N. i potem już się przytulają i cieszą sobą. Sprawdzam krocze N. Jest bez ŻADNEGO URAZU. Nic. Kobiece ciała są niesamowite! Po 2h badam „Mała” i okazuje się, ze wazy 4670g i mierzy 60cm.</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-oczami-poloznej/">Historia porodu domowego oczami położnej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/historia-porodu-domowego-oczami-poloznej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chusta do porodu?</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/chusta-do-porodu/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/chusta-do-porodu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:13:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1535</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdybym miała wymienić rzeczy, które najbardziej pomagają mi przyjmowaniu porodów domowych &#8211; to zaraz po wodoodpornym detektorze tętna dziecka umożliwiającym mi badanie tętna malucha, gdy kobieta jest zanurzona w wodzie &#8211; wymieniłabym właśnie chustę. Chusta jest niepozornym kawałkiem materiału, który według mnie daje całe morze zastosowań okołoporodowych: wieszanie się na chuście” &#8211; z udziałem partnera lub wtedy, gdy chusta zawieszona&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/chusta-do-porodu/">Chusta do porodu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a">
<div dir="auto">Gdybym miała wymienić rzeczy, które najbardziej pomagają mi przyjmowaniu porodów domowych &#8211; to zaraz po wodoodpornym detektorze tętna dziecka umożliwiającym mi badanie tętna malucha, gdy kobieta jest zanurzona w wodzie &#8211; wymieniłabym właśnie chustę.</div>
<div dir="auto">Chusta jest niepozornym kawałkiem materiału, który według mnie daje całe morze zastosowań okołoporodowych:</div>
<ul>
<li dir="auto">wieszanie się na chuście” &#8211; z udziałem partnera lub wtedy, gdy chusta zawieszona jest na czymś;</li>
<li dir="auto">przyciąganie chusty w pozycji kucznej &#8211; to jest game changer w fazie parcia!</li>
<li dir="auto">podnoszenie chusta brzucha &#8211; używam, gdy widzę, ze Maluszek potrzebuje pomocy w wejściu do kanału rodnego i w celu wzmocnienia czynności skurczowej mięśnia macicy;</li>
<li dir="auto">do masażu miednicy &#8211; można otulić ja chusta i potrząsać, lub ścisnąć nią talerze kości biodrowych. Wspaniale rozluźnia i relaksuje. Pokazuje to między innymi na zajęciach przedporodowych.</li>
</ul>
<p>Na zdjęciach możecie zobacz Natalię z Arkiem w trakcie narodzin ich trzeciego synka. Chusta od @lennylambpolska była bardzo pomocna! Dziękuje za zgodę na publikacje przepięknych zdjęć, których autorka jest @pstrykam_i_zmykam . Jeśli rozważacie udokumentowanie narodzin to serdecznie polecam Wam Kalinę!</p>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/chusta-do-porodu/">Chusta do porodu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/chusta-do-porodu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Poród lotosowy – co to takiego?</title>
		<link>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-lotosowy-co-to-takiego/</link>
					<comments>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-lotosowy-co-to-takiego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Ewa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Jan 2023 12:11:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historie porodu domowego]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://ewa-mazurkiewicz.pl/?p=1532</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nazywamy tak poród po którym nie odcinamy noworodkowi pępowiny i czekamy, aż wraz z łożyskiem odpadnie ona samoistnie. Zazwyczaj proces ten trwa 5-7dni i w tym czasie pielęgnując dziecko musimy mieć na uwadze jego połączenie z łożyskiem. Korzyścią płynącą z porodu lotosowego jest to, że cała krew i komórki macierzyste znajdujące się w placencie wrócą do dziecka. Nie trzeba natomiast&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-lotosowy-co-to-takiego/">Poród lotosowy – co to takiego?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Nazywamy tak poród po którym nie odcinamy noworodkowi pępowiny i czekamy, aż wraz z łożyskiem odpadnie ona samoistnie. Zazwyczaj proces ten trwa 5-7dni i w tym czasie pielęgnując dziecko musimy mieć na uwadze jego połączenie z łożyskiem. Korzyścią płynącą z porodu lotosowego jest to, że cała krew i komórki macierzyste znajdujące się w placencie wrócą do dziecka. Nie trzeba natomiast pozostawiać łożyska przy dziecku, jeśli Waszą jedyną motywacją do tego jest ta medyczna. Późne odpępnienie nie jest tożsame z porodem lotosowym. Możecie zaczekać, aż pępowina stanie się zupełnie pusta i wtedy ją przeciąć.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Dziś jednak skupię się na porodzie lotosowym. Dlaczego rodzice się na to decydują? Czy to bezpieczne?</div>
<div dir="auto">Oprócz głównej przyczyny, czyli chęci późnego odpępnienia pojawia się tutaj kontekst filozoficzny. Ludzie są różni i wierzą w różne rzeczy. Dla niektórych istotne jest też to, żeby dziecko samo podjęło decyzję o tym, kiedy chce się ,,odpępnić’’. Łożysko bezpośrednio po porodzie obumiera i jeśli pozostawiamy je przy dziecku wymaga odpowiedniej pielęgnacji i konserwacji. Właśnie to jest podstawowym aspektem bezpieczeństwa.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Jeśli zdecydujecie się na pozostawienie łożyska przy dziecku po upływie dwóch godzin od jego narodzin zaproponuje Wam oczyszczenie łożyska – jedno z Was weźmie dziecko na ręce, a ja umyję łożysko pod kranem, oczyszczę je ze skrzepów i błon i umieszczę na pieluszce terowej na sitku. Ze względu na to, że początkowo jest ono wilgotne to należy często wymieniać pieluszki. Łożysko w celu konserwacji należy zasypać solą – na przykład kłodawską. Możecie też przygotować pachnące zioła lub kwiaty. Zazwyczaj w ciągu 3 dni pępowina robi się sucha, twarda i zaczyna przypominać gałązkę drzewa. Wtedy można też przełożyć suche już łożysko do np. woreczka lnianego, który jest wygodniejszy w użytkowaniu. Cały proces zazwyczaj nie trwa dłużej niż 7dni.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">Decydując się na poród lotosowy warto pamiętać o całej logistyce i przygotowaniu niezbędnych rzeczy. Pamiętajcie też, że przez kilka dni noworodek pozostanie w połączeniu z łożyskiem, co wiąże się z tym, że przenosząc dziecko z miejsca na miejsce musicie również wziąć ze sobą sitko/miskę/torbę.</div>
<div dir="auto">Towarzyszyłam już w wielu lotosowych narodzinach i uważam, że rodzice powinni mieć możliwość wyboru. Przy prawidłowej pielęgnacji poród lotosowy (w domu) jest bezpieczny i nie stwarza zagrożenia zakażenia.</div>
</div>
<div class="x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a">
<div dir="auto">P.S na zdjęciu łożysko 6 dni od porodu. Zwróćcie uwagę na to jak sucha jest pępowina. Odpadła samoistnie tego dnia, gdy zrobiono zdjęcia.</div>
</div>
<p>Artykuł <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-lotosowy-co-to-takiego/">Poród lotosowy – co to takiego?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://ewa-mazurkiewicz.pl">Położna Ewa Mazurkiewicz</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://ewa-mazurkiewicz.pl/porod-lotosowy-co-to-takiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
